• Wpisów:42
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:204 dni temu
  • Licznik odwiedzin:4 978 / 664 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Witajcie moje kochane !
Już dawno mnie tu nie było, z powodu przyjazdu mojej siostry i siostrzenicy, o którym Wam pisałam (długo przeze mnie wyczekiwanym).
Pomyślałam, że najlepiej wstawię Wam mix zdjęć co ostatnio mniej więcej się u mnie działo, gdyż pewnie tak jak ja, większość z Was jest wzrokowcami i bardziej preferujecie post w formie zdjęć, niż długiego opisywania minionego miesiąca. A więc do dzieła!

W niedzielę całą rodzinką wybraliśmy się na festyn rodzinny i zwiedzanie skansenu. Było bardzo gorącą, dlatego też, szybko obejrzeliśmy domki i poszliśmy posiedzieć pod altanką, gdzie załapaliśmy się na kiełbaski z ogniska i wspaniały plac zabaw dla Aizuni. Szkoda, że tam nie robiłam zdjęć, tylko filmiki, będę pamiętała następnym razem, aby robić zdjęcia na bloga.








Więcej zdjęć na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
  • awatar alaskaa: świetna torebka ;) Można wiedzieć z jakiej firmy lub gdzię ją kupiłas ? ;p
  • awatar Ramzes12R90: Hmmm. Skąd ja Cię znam :):> Fajne rodzinne zdjęcia :) Uroczo na nich wyszłaś:) Skansen też uroczy :D
  • awatar Girl with Scars: Pięknie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Witam Was moje drogie!
Pisze do Was w tak piękny, słoneczny dzień i moje serce się raduję. Właśnie dostałam urlop od poniedziałku 13.06 na cały tydzień i jestem tak szczęśliwa, aż postanowiłam do Was napisać. Ale udało się, Paula z siostrzenicą przyjeżdżają już w tą sobotę o 17:30, więc jestem tak podekscytowana, jak przed swoją pierwszą randką (może to złe porównanie, bo przed pierwszą randką byłam bardziej zestresowana, niż podekscytowana). W weekend standardowo, odhaczyłam opalanie na balkonie, jedzenie dużej ilości lodów, sprzątanie i domowe ćwiczenia, zaś w niedziele u babuni leżenie w cieniu na trawie pod silnie pachnącym jaśminem. W ciągu tygodnia nie miałam za specjalnie dobrego humoru, więc po pracy przygotowywałam sobie posiłki i kończyło się na oglądaniu jakiegoś romansidła w łóżku. Zrobiłam sobie już listę filmów do obejrzenia oraz książek do przeczytania, najchętniej to zaczęłabym czytać wszystko na raz po przeczytaniu każdej recenzji tych ekscytujących opowiadań. Czasami, gdy już świat zewnętrzny mnie zaczyna męczyć i przytłaczać, zamykam się w swoim wewnętrznym małym światku z książką i zaczynam ładować bateryjki wchodząc w romantyczne opowiadanie (koniecznie z dobrym zakończeniem). Nie wiem jak u Was, ale na moje samopoczucie,humor bardzo wpływa gatunek, tematyka filmu,np. po obejrzeniu komedii mam dobry humor na resztę dnia, zaś po smutnym dramacie mam dolinę do dnia następnego, jakby naprawdę to w moim życiu przydarzyła się ta historia. Zatem muszę uważać jakie filmy oraz książki wybieram, by nastrajały mnie pozytywnie. Często już tego samego dnia, śni mi się motyw z obejrzanego filmu. Horrorów nie oglądam już od paru lat, pamiętam jak w gimnazjum z Paulą oglądałyśmy film o duchach (podobno na faktach autentycznych) i przez pół roku zasypiałam z zapalonym światłem w pokoju (każdego wieczoru z lękami w głowie, nie mowa już o zejściu do ciemnej piwnicy po np. wodę). Taki stan utrzymywał mi się tak długo, że postanowiłam, iż horrory nie są dla mnie (odrzucam rzeczy i osoby, które źle wpływają na moją podświadomość, samopoczucie oraz zdrowie zarówno psychiczne jak i fizyczne). Przed zaśnięciem lubię oglądać filmy typu Hallmark, które rozluźniają mój umysł, jak i ciało z codziennych napięć, bo wierzę, że emocje które przeżywamy podczas oglądania filmu, czy też czytania książki wpływają na nasze ciało i umysł tak samo jak emocje, które przeżywamy w życiu rzeczywistym. Dlatego dzieci, które grają w brutalne gry, od najmłodszych lat, są tak bardzo nerwowe i agresywne (pomimo tego, że są z dobrych, spokojnych, wychowywanych bez przemocy domów rodzinnych). Ostatnio bardziej atakują mnie bakterie Candida, dlatego mam zaostrzoną dietę i złe samopoczucie. Czy któraś z Was ma taki problem z Candida jak ja ? Chciałabym z kimś porozmawiać, kto ma takie utrapienie z Candidą jak ja, jakieś porady itp.
Ściskam Was i śle Wam pozytywną moc miłości z mojego serduszka
Ciaoo !

Ps. zdjęcia kolorowego kombinezonu, w którym wyglądam jak jaszczur, albo barwny paw , tak na poprawę humoru





Więcej zdjęć na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Witajcie moje kochane !
Dzisiaj zamieszczę obiecane zdjęcia, które zrobiłam będąc w niedziele u babci. Pogoda w weekend dopisała, jest fantastycznie, tak gorącą, a ja w takiej pogodzie najlepiej się odnajduję.

W piątek mamy juwenalia, więc mam nadzieje, że słoneczko również zawita w ten dzień na niebie.
Odliczam dni do 14 czerwca, ponieważ przyjeżdża moja siostra z siostrzenicą, z tego powodu biorę urlop w pracy.
Na zajęciach florystycznych w sobotę, robiłyśmy torebeczki ślubne. Dla mnie to było niepraktyczne zajęcie, gdyż wolałabym zdecydowanie poćwiczyć bukiety ślubne, gdyż nie słyszałam, by ktoś preferował iść z torebką do ołtarza, zamiast z bukietem. Lecz musimy iść z narzuconym nam programem szkolnym - niestety. Edukacja szkolna jest dla mnie nie tyle co śmieszna (bez skutku można doszukiwać się sensu i logiki w programach nauczania,nie wspominając o praktycznej wiedzy, niezbędnej do życia, jakichkolwiek podstaw), lecz aż żenująca i najlepiej będzie, gdy zostawię ten temat bez komentarza (szkoda nerwów) .




Staram się pić dużo płynów, szklanka wody, bądź rumianek, czy mięta co pół godziny, z tego powodu cały czas latam do łazienki, też tak macie? Przy takich upałach, obowiązkiem jest wręcz zwiększyć spożywanie płynów i oczywiście nie chodzi mi tu o napoje alkoholowe typu piwo (jestem abstynentką i nigdy nie będę popierała tej trucizny) , najlepsza czysta przegotowana woda.
Wczoraj robiłam bezglutenowe babeczki Raffaello z kaszy jaglanej. Czasami bierze mnie przeogromna ochota, na coś słodkiego, wtedy taki deserek jest zdrowym rozwiązaniem problemu.




Zdjęcia w pastelowej sukience i zamszowych czarnych szpilkach z CCC :




Więcej zdjęć na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Witam Was moje drogie!
Dzisiaj przedstawię Wam ekskluzywna suknię (taki przymiotnik z racji tego, iż dostałam ją od mojej siostry Pauli, a wszystko co dane jest mi na prezent, zasługuję na miano rzeczy ekskluzywnej) w kolorze głębokiej czerni, z dwoma głębokimi wycięciami na poziomie ud.
Sukienka idealna na studniówkę, czy też na randkę do restauracji (oczywiście z wyjątkowym mężczyzną, bo na randkę z kolegą, takiej sukni bym nie założyła) albo na imprezę sylwestrową.
Jak dla mnie jest ona bardzo odważna, ale również i klasyczna. Moja mama przechodząc do łazienki, kątem oka zobaczyła mnie w niej i wydusiła z siebie: Wow wspaniale ! Więc skoro jej się podobała (a jej się mało co podoba, taka wybredna jest co do kwestii ubrań), to i Wam na pewno również przypadnie do gustu.
Jako, iż sukienka nie ma żadnych dodatków w stylu koronki, czy też cekin, więc pozwoliłam założyć do niej "diamentowy" pasek i biżuterię, by dodać trochę ekstrawagancji całej "kompozycji".
W piątek idę na weselę (też byłam zaskoczona, że w piątek, ale czasy się zmieniają, nie długo to i w tygodniu będą wesela), zatem może uda mi się zrobić parę zdjęć dla Was na mojego bloga.
W niedziele byłam u babci i zrobiłam sesję na bloga pod gołym niebem, gdyż ciągle dodaję zdjęcia z pokoju, więc zapewne Wam się to już nudzi. Obiecuję, iż następne zamieszczone przeze mnie fotografie będą wykonane na łonie natury wśród bzu oraz drzew, na zielonej trawce.
Dajcie znać, czy podoba Wam się ta wieczorowa kreacja ?





Więcej zdjęć na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
 

 
Na sobotnich zajęciach florystycznych po raz pierwszy, robiliśmy bukiety biedermeierowskie. Mieliśmy do dyspozycji tylko goździki (które miały jeszcze zamknięte pączki) i to co zerwaliśmy sami na polu, czy w lesie. Więc zaszaleć nie było za bardzo z czym, ale najważniejsze, że nauczyliśmy się podstaw robienia takich bukiecików. Teraz już wiem, że gąbkę florystyczną łatwo zniszczyć i nie można wciskać wszystkich kwiatuszków na raz, albo co chwilę ich wykładać- przekładać.
Aby lepiej zaprezentować Wam ten bukiet, założyłam białą sukienkę (moją ulubioną), by bardziej podkreślić delikatny róż goździków oraz całokształt kwiatuszków. Zanim mnie negatywnie ocenicie, to przypominam, że jest to mój pierwszy taki bukiet, więc proszę Was o wyrozumiałość(nie od razu Kraków zbudowano).
Gdy robiłam te zdjęcia w sukience, pączki goździków były jeszcze schowane. Dopiero pod koniec dnia, pięknie bukiecik rozkwitł. Zobaczycie to na dwóch ostatnich zdjęciach.
Napiszcie mi czy chcecie zobaczyć również prace florystyczne moich koleżanek z zajęć.
Czy wstawiać tutaj tylko moje malutkie "dzieła"?




Więcej zdjęć na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Chciałabym najpierw podzielić się z Wami moim powitaniem świtu, który co ranka przypomina mi, o najważniejszej zasadzie życia:


~~~~
Kieruj swe oczy na ten właśnie dzień,
Bo on jest życia istotą.
Na jego krótkiej drodze leżą wszystkie prawdy i realia twojego istnienia:
Szczęście dojrzewania,
Chwała działania
Przepych piękna.
Bo Wczoraj niczym innym jest jak snem,
A Jutro tylko wizją.
Lecz dobrze przeżyte Dziś uczyni każde Wczoraj snem szczęśliwym,
I każde Jutro wizją nadziei.
Dlatego kieruj swe oczy na ten właśnie dzień.
Takie jest powitanie świtu…
~~~~
– Kalidas


Stylizacja, którą w tym poście zamieszczę, pasuję na wiele okoliczności. Do pracy biurowej, ale również mogłabym ubrać się tak na różne uroczystości typu: chrzciny, czy komunia. Nie każdemu może przypaść do gustu połączenie czerwieni z kolorami granatu, lecz ja lubię przełamywać schematy. Sezon na spódniczki, uważam za rozpoczęty. Właśnie czuję jak słoneczko grzeję mi w plecy - coś na dobry początek weekendu.
Dzisiaj jest piątek 13stego, dla mnie jest to dzień szczęśliwy, już od dawna uważam 13stke za liczbę szczęśliwą (tak na przekór wszystkim, kiedy to na obiadach w podstawówce byłam numerem 13 ).
Jutro w moim mieście mamy Noc Muzeów, więc może po zajęciach florystycznych, wybiorę się na małe zwiedzanie. Właśnie mam do Was kochane pytanie, czy chciałyście, żebym zamieszczała moje prace florystyczne? Czy byłyście zainteresowane obejrzeniem moich prac, które wykonuję w weekendy (zamiast chodzić po imprezach, wybrałam takie robótki właśnie ręczne), dajcie znać w komentarzach. A teraz całuję Was mocno i życzę miłego weekendu!






Więcej zdjęć na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
 

 
Tak myślałam, jaką stylizację mogę Wam zaprezentować. I doszłam do wniosku, że nie pokazywałam Wam mojego podstawowego sportowego stroju, który jest najczęściej przeze mnie ubierany. Jest to zwykły biały top i czarne legginsy. Nie lubię nosić zbędnych dodatkowych dodatków, typu duże kolczyki, bransoletki i zegarki, więc zaprezentuję prawdziwą siebie i nie będę obczepiała się biżuterią, jak to robię na potrzeby zdjęć. W legginsach chodzę codziennie, tylko komponuję je z różnymi bluzkami, na przykład do pracy zakładam różne koszulę, zaś na miasto bardziej sportowe koszulki, czy też zwykłe topy. Kiedyś chodziłam tylko w jeansach (nie wiem czy poprawnie napisałam nazwę), lecz gdy tylko założyłam po raz pierwszy legginsy, to już do nich nigdy na stałe nie wróciłam (sporadycznie raz na parę miesięcy może założę jeansy). Najbardziej cenię sobie wygodę, a zawsze jeansy mnie uwierały. Myślałam, również nad kupnem tregginsów, ponieważ słyszałam od dziewczyn, że są wygodne i przylegają do ciała jak legginsy.
Tak odbiegając od tematu, byłam na koncercie zespołu IRA. Wspaniałe uczucia, które mnie ogarniały, czuję je aż do teraz. Moim marzeniem jest iść na koncert Dżemu, lecz bez Ryśka to by chyba nie było to samo... Za oknem jest tak piękna pogoda, że aż serce mnie boli, że musze siedziec w biurze. A w weekend zajęcia florystyczne, więc dopiero za pół miesiąca będę miała dwa dni wolnego (oby pogoda dopisała, bo nie chce ich zmarnować na siedzenie w domu).

Piszcie, czy Wy również lubicie taki wygodny prosty look ?





Więcej zdjęć na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witajcie moje kochane!
Tak jak już kiedyś wspominałam, moim najlepszym miejscem na wypoczynek, jest ogródek mojej babci, która mieszka na wsi.
Spokój, cisza... tylko słuchać delikatne ćwierkanie ptaszków oraz szelest liści (babcia kocha drzewa, rośliny, kwiatki i całą roślinność świata, więc wszystko sadzi i nie pozwala ścinać).
W końcu doczekałam się przyjazdu mojej kochanej najstarszej siostry Ani. z którą spędziłam tegoroczną majówkę. Pogoda nam dopisała i jeszcze zdążyłyśmy się poopalać na balkonie całą rodzinką z mamą i tatą w komplecie.
Teraz odliczam dni do przyjazdu siostry Pauli (środkowej siostry, jeśli tak to mogę nazwać) oraz mojej najsłodszej siostrzenicy Aizuni.
Wiem, że dużo osób z was, ogląda tylko zdjęcia, zatem załączam taką małą sesję u babci z Anią (która twierdzi, że wyszła niekorzystnie na zdjęciach, ale dla mnie i tak wygląda pięknie).
A wy jak spędziliście czas w majówkę ?



Więcej zdjęć na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
 

 
Witam was moje drogie - w ten piękny, słoneczny dzień!
Tak oto w majówkę, piszę ten wpis - takie oto plusy mojego siedzenia w domu podczas, gdy wszyscy jedzą karkóweczkę z grilla. Ładnie - chociaż zachowam swoją wagę i nie będę musiała katować się dodatkowymi ćwiczeniami (tak sobie wmawiam na pocieszenie).
Motywem przewodnim stylizacji jest jeden z moich ulubionych owoców - brzoskwinia (tak naprawdę wolę morele, lecz taka nazwa by się nie przyjęła "morelowa sukienka " hmmm....). Jestem wysoką osobą i prawie każda sukienka wygląda na mnie jak miniówka, zatem przed założeniem jej na imprezę, bym musiała ją trochę przerobić. Zatem, proszę nie sugerować się jej długością. Jako, że na imprezy za często nie chodzę, to przedstawiam wam ją w wersji oryginalnej, bez żadnych cięć. Stylizacja bardzo w moim typie, jako lubię ciepłe kolorki, na wiosenne przesilenie w sam raz, akurat na poprawę humoru po tej szarej zimie (nie mówię "białej zimie", ponieważ u nas śniegu było, tyle co kot napłakał).
Bufiaste falbanki, dodają objętości w klatce piersiowej, a odkryte plecy dodają seksapilu. Całość wykonana jest z delikatnej koronki, zaś sama sukienka wykonana jest bardzo starannie z dobrej jakości materiału. Najbardziej olśniewający jest jej kolor, dla kobiet delikatnych "dziewczęcych", kolorek przyciąga uwagę ludzi (lecz nie daję, aż takiego efektu jak żarówiasty neonowy pomarańcz, czy róż - za którym nie przepadam ).
Moje kochane co sądzicie o takiej brzoskwince ?






Więcej zdjęć na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
 

 
Witajcie moje kochane !
Dzisiejszy post poświecę najważniejszym kobietkom mojego życia, czyli moim siostrom. Jestem najmłodsza z naszej trójki, niestety podobno najbardziej rozpieszczona i wychuchana przez rodziców (co w dorosłym życiu, może być wielką przeszkodą, taka "ciepła klucha" ). Pamiętam, że był okres w moim dzieciństwie, jak to byłam zła na mamusię, że muszę chodzić w ciuchach i bucikach po siostrach oraz bawić się zabawkami, które nie były z tzw. "pierwszej ręki". Najśmieszniejsza sytuacja była na Komunię Świętą (wtedy nie była dla mnie, ani trochę zabawna), gdy musiałam iść w sukni po mojej najstarszej siostrze Ani (oczywiście Paula również w niej była, a ja na końcu i do dzisiaj leży gdzieś na strychu, czeka na Aizę), która to była bardzo piękna, lecz o 3 rozmiary za duża (dobrze, że nie musiałam iść w ogromnych pantoflach po Ani , wtedy chyba poszłam w czarno-złotych sandałach- pod tak dużą sukienką nie było ich widać). Wyglądałam w niej jak drobne dziecko ubrane w suknię ślubną, lecz nie miałam wyjścia. Pamiętam jak idąc musiałam ją ciągle podnosić, żeby nie przewrócić się, ponieważ dosłownie ciągnęła się za mną...
Oczywiście dużo kłótni było między nami jak to w rodzeństwie (przekupstwa, zastraszenia, skargi i sekrety, podkradanie ciuchów bez zgody oraz kosmetyków kupionych za grosze na rynku), ale teraz patrząc na to wszystko z perspektywy czasu, nigdy bym nie zamieniła tego na życie jako jedynaczka (chociaż mieć w nocy całe łóżko dla siebie to kusząca propozycja). Teraz nasze więzi są coraz bardziej ściślejsze (hmm...słowo "dojrzalsze" by bardziej tu pasowało) i wiem, że zawsze mogę na nie polegać, jak i ja również skoczyłabym za nimi w ogień oraz twardo stała murem miedzy nimi, odgradzając od tej mrocznej strony świata. Niestety los chciał, że mieszkamy daleko od siebie, lecz ja wciąż mam nadzieję,że się to wszystko zmieni. Chciałabym, żebyśmy mieszkały obok siebie, by każda mogła służyć pomocą w każdej chwili, bo siostra


Więcej na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/




  • awatar little_my: Fajny wpis, u mnie w domu jest to samo, najpierw wojny a teraz najlepsze psiapsióły :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zamieszczam wam zdjęcia z mojej wycieczki nad morze, która była pełna wrażeń i przygód.
Słońce, woda, piasek - kocham to miejsce...
a Wy moje drogie wolicie morze czy góry ?












Więcej na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czy lubicie frędzle na ubraniach,bądź torebkach, czy dodatkach ? Czy uważacie, że jest to zbędny, niewygodny dodatek ? Ja czasami lubię odstawić na bok elegancką marynarkę, czy koszulę i ubrać się w coś bardziej szalonego co przełamuję wszelkie schematy. Ktoś może powiedzieć, że to szalone wcale nie jest, lecz gdy zakłada się codziennie białe bluzki i czarne spodnie, to wszystko co odchodzi od tego schematu jest zdecydowanie odważne. Duże kolczyki, prawie jak pawie pióra, których to największą zaletą jest lekkość. Bo pewnie nie tylko ja mam problem, z bolącymi uszami, gdy kolczyki są zbyt ciężkie. Słoneczko świeci, majówka już zbliża się do nas małymi kroczkami. Prawie już czuję powiew orzeźwiającego zimnego wiaterku znad morza, pora rozkładać leżaki i parasole oraz rozpalać grille. Na samą myśl o karkówce z pieczonymi zmienikami leci ślinka i nawet na myśl mi nie przychodzi, by zrezygnować z tych smakołyków, pomimo tego, iż staram się zdrowo odżywiać. Wracając do sukienki, która wygląda jakby była moczona w farbie (może niedoszłe ombre), wersja z frędzel owym szalikiem i bez. Co sądzicie o takim zestawie a'la Pocahontas ?





Więcej na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
 

 
Pewnego pięknego dnia, moja siostrzenica wybrała się na poważną rozmowę z żabką, która była królową wszystkich żab, ponieważ ogrom jej ciała, przewyższał pozostałe miniaturowe żabki.




Aiza, jak na mądrą dziewczynkę przystało, zaczęła wypowiadać jej swoje życzenia (możliwe,iż jej mama nie wytłumaczyła do końca, że życzenia spełnia złota rybka - i to dopiero wtedy,gdy ją złapiemy),więc do końca nie świadomy mały człowiek, wierząc w czarodziejską moc żabki, czekała na spełnienie tych życzeń. Mijały minuty, godziny i dni... Zmęczona księżniczka postanowiła się zdrzemnąć, oczywiście nadal wierząc w nadprzyrodzone siły żabuni.




Po przebudzeniu , gdy jej mały brzuszek zaczął wydawać nieokreślony dźwięki, wykrzyczała cichuteńko: MAMA JEŚĆ! i zaczęła kąsać swojej ulubione chrupeczki, gdyż w pobliżu nie było żadnej restauracji w której mogłaby się posilić. Aż nagle, zauważyła, iż jej mamusia siedzi również głodna, więc ze łzami w oczach dała jej ze swojej paczki najmniejszego chrupka, którego szukała i szukała chyba z pół godziny.





Więcej na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kwiaty we włosach potargał wiatr, po co więc wracasz do tamtych lat? Zgubionych dni nie znajdziesz już, choć przejdziesz świat i wszerz i wzdłuż...
Ostatnio przez parę dni śni mi się, a może raczej męczy mnie przeszłość, głównie osoba i negatywne związane z nią emocję oraz cała otoczka negatywnej scenerii. Nie wiem czy sny mają jakieś znaczenie, czy to tylko zbiór szczątek myśli z naszej podświadomości, które gdzieś tam owładnęły nasz umysł i teraz wracają,odnawiają się i domagają się naszej uwagi. Sprawa snów jest dla mnie do tej pory niewyjaśnioną zagadką. Lecz częste powtarzające się sny, muszą o czymś świadczyć. A wy moje kochane jakie macie zdanie na ten temat ?
Weekend zleciał mi bardzo szybko, w sobotę poszłam na kurs kasy fiskalnej, byłam zawiedziona,gdyż dowiedziałam się,że tego samego dnia miałam zajęcia florystyczne i ominęła mnie nauka robienia bukietów oraz bransoletek ślubnych i kwiatów w butonierce. Byłam zła na siebie, że wybrałam kurs, który i tak nie był mi potrzebny, gdyż nie jest związany z moją obecną pracą,lecz po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, iż kasy nie stoją tylko w sklepach spożywczych, ale również w kwiaciarniach, w której to chce spróbować pracy w przyszłości. Praca biurowa nie jest moją wymarzoną, nie czuję się spełniona siedząc przy komputerze i w papierkach, więc ciągle poszukuję mojego wymarzonego zawodu - "Szukajcie, a znajdziecie"Mt7). Zaś w niedziele przesiedziałam na typowej nudnej teorii florystycznej 7 godzin. W między czasie znalazłam czas na zrobienie zdjęć do postu, gdyż już pora wstawić coś na bloga.
Motywem przewodnim jest wiosenna sukienka w kwiaty firmy ZARA. Jestem wysoką dziewczyną,więc będę musiała ją trochę przedłużyć koronką, gdyż jest zdecydowanie zbyt krótka, żeby wyjść na miasto. Co wy o niej sądzicie ? Lubicie takie sukienki w kwiaty ?
Sukienka prezentuję się tak:







Więcej na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Witajcie moje kochane !
Dzisiaj chciałabym zaprezentować moją stylizację do biura, elegancka klasyczna firmy Dorothy Perkins. Czy spotkałyście się już z tą marką ? Materiał z najwyższej klasy i każdy dopracowany szczegół ubrań, oceniam na najwyższą notę. Bardzo polubiłam się z tą firmą i polecam również osobom, które tak jak ja cenią jakość, elegancja na każdy dzień. Wygodna koszula z kokardą w kolorze lekkiego różu oraz czarna marynarka, nie kulący się materiał, połączenie klasy z wygodą - to dla mnie podstawa. A wy moi mili, co sądzicie o tym zestawie ?





Więcej na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
 

 
Witajcie moje kochane!
Jak minął wam weekend ? U mnie był bardzo słoneczny, więc postanowiłam przejść się z moją koleżanką na spacer na bulwary (z tak pięknej pogody, to grzech nie skorzystać). Słońce przyczynia się do produkcji w naszym ciele, witaminy D, oraz poprawia nasze samopoczucie, więc jak tylko wyjdzie zza chmur i gości nam na niebie, to szybko wychodzę z domu i wygrzewam się na nim, ile tylko mogę. Znam osoby, które uciekają przed "ognistą kulą", przebywają tylko w cieniu, bądź wcale nie wychodzą z klimatyzowanych pomieszczeń. Oczywiście każdy ma swoje powody, choroby, bądź lęki, mimo to cieszę się, że do takich osób nie należę. Już od najmłodszych lat, wylegiwałam się na słoneczku, gdy tylko pojawiło się na niebie (nawet,gdy było jeszcze zimno, to siedziałam na balkonie w kurtce, tylko z odsłoniętą twarzą). Wracając do niedzieli , po bulwarach poszłyśmy do pizzerii Diavollo - mojej ulubionej, kocham tą smakową oliwę z oliwek, którą tam podają (próbowałam ją zrobić w domu, lecz mi nie wyszła). A która jest wasza ulubiona pizzeria ? Ja zawsze zamawiam pizze full wypas mięsną ucztę, bo jak szaleć to na całego! Ale musi to być bomba kaloryczna - pełno mięsa i dużo oliwy (najpierw masa, potem rzeźba). Taki klimatyczny jest tam wystrój, świeczuszki, prawdziwe pachnące kwiaty (czasami są sztuczne w niektórych lokalach,lecz mnie nie zmylą) oraz odpowiednie dobrane światła (takie zamglone, które nie daje po oczach).





Więcej na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/

 

 


Chciałabym podzielić się z Wami moją małą twórczością, jeśli mogę to tak nazwać (ponieważ uważam, że każda czynność w którą wkładamy swoje serce, jest twórcza). Kocham robić zdjęcia odkąd sięgam pamięcią. Fascynujące, jak w jednej sekundzie możemy uwiecznić sytuację, którą jest możliwe zobaczyć nawet za wiek czasu (zdjęcia po 100 latach zapewne nie będą oddawać tych samych kolorów, kształtu zdjęcia co wcześniej, lecz co piękniejsze, widać będzie w nich coś niepowtarzalnego). Dlatego, bardzo lubię oglądać stare zdjęcia, brakuję mi słów, by opisać jakie one mają dla mnie wartość, ile tajemnic i sekretów zachowały te obrazy, czy ile w nich jest włożonej miłości oraz jakie emocje zostały stłumione przez osoby pozujące (ile sztucznych, nienaturalnych i udawanych uśmiechów zawiera zdjęcie klasowe).
Fotografie, które załączę do tego postu, wykonałam telefonem komórkowym, więc nie oceniajcie je przez pryzmat jakości. Czasami idąc ulicą , zauważę jakieś (dla wielu zwykłe) drzewo i następuję w myślach taka "pauza" przerwa- zero myśli , więc wyjmuję co mam pod ręką i robię zdjęcia, mam taką potrzebę by zatrzymać tą chwilę i odtwarzać ją, ilekroć spojrzę na utrwalony obrazek.
Część osób, może uznać mnie za osobę "dziwną" (tak wiele razy to słyszę , chociaż dla mnie to nie jest żadna obraza) , lecz ja mam w sobie wielką wrażliwość na otaczającą nas rzeczy, zwierzęta, przyrodę, np. kamień leżący na chodniku, ma w sobie pewne piękno , nie wspominając już o ptakach, (na które ostatnio się zapatrzyłam, przez co uciekł mi autobus) . Uważam, że można kochać nie tylko ludzi, ale również świat , być zakochanym w życiu, czuć motylki zaraz po przebudzeniu, ponieważ możemy przeżyć jeszcze jeden dzień naszego życia (i tak codziennie z uśmiechem witać każdy dzień).




Więcej na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
 

 



Witajcie moje kochane!
Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam parę zdjęć, które udało się zrobić mojej siostrze(to ta blondyna w koku) w cyrku podczas mojego pobytu w Szkocji . Kiedyś mając bodajże, z około 5 latek byłam po raz pierwszy w cyrku. Bilety wtedy były bardzo drogie, w stosunku do zarobków, więc pozwolić sobie na taką rozrywkę nie mogliśmy zbyt często (byłam tylko dwa razy w życiu w wieku 5 lat, a później w wieku 22 lat). Zostało mi jedynie oglądanie w telewizji polskiej (chyba TVP2) co weekend Cyrku Zalewskiego (każdy występ przeżywałam, również realnie jakbym siedziała na widowni w pierwszym rzędzie). Mianowicie jako mała dziewczynka, byłam zafascynowana widokiem tych wszystkich zwierząt oraz największej atrakcji dla najmłodszych, czyli Klauna (nadal nie rozumiem dlaczego ludzie, uważają słowo "Klaun", jako przezwisko- ja ich uwielbiam). Do dzisiaj mam zachowane zdjęcia z tego pamiętnego dnia, leżą gdzieś zakopane pod stertą zdjęć z młodych lat. Poniżej załączę zdjęcia z tej drugiej wycieczki , gdy już miałam te 22 lata (lecz cieszyłam się jak wtedy, gdy miałam 5 lat) Była to spontaniczna wyprawa, gdyż nie spodziewałam się, iż siostra mnie tam zabierze.
Moja siostra jest bardzo nieprzewidywalną osobą, zawsze po przebudzeniu w ciepłe dni (gdy mieszkała jeszcze w Polsce), dostawałam od niej telefon: "Micia, ubieraj się , jedziemy na mazury (do lasu, w góry, czy wstaw tu inne miejsce) " i na "spontana" jechałyśmy gdzieś przed siebie (teraz bardzo mi tego brakuję) . Pamiętam jak chodziłyśmy po dworze i marzyłyśmy o naszej przyszłości (wtedy był okres, kiedy przeczytałyśmy książkę "The Secret" i przyciągałyśmy wygraną w Lotto), nadal w moim portfelu mam wypisany czek (chyba na 1 milion dolarów) .
Wracając do tematu cyrku, bardzo pozytywnie wspominam te występy: pięknych kobiet i motorów jeżdżących w zamkniętej kuli. Mam nadzieję, że będę miała okazję wybrać się do cyrku z moją siostrzenicą Aizą i jeszcze raz przeżyć jej emocję, tak jak ja czułam się po raz pierwszy pod tym kolorowym namiotem, w którym pachnie popcornem jeszcze bardziej, niż w kinie.
Jakie było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam tę ponętne Panie w samych skąpych strojach (połowa sali,to były przecież małe dzieci), lecz po chwili zdałam sobie sprawę, że druga połowa widowni, to w większości mężczyźni (ojcowie, tych dzieci), więc cyrk musiał ich przyciągnąć , a co najbardziej zachęca mężczyzn ? Tak , piękne półnagie kobiety !
A biedne ich żony, pewnie męczyły się w tamtej chwili w kuchni, gotując im pyszny obiadek . (oczywiście żartuję - to są tylko moje przypuszczenia).
A Wy lubicie chodzić do cyrku ze swoimi maluchami, bądź rodzeństwem ? Jakie były Wasze pierwsze wrażenia ?


Więcej na blogu:

http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/
http://opennyourheart.blogspot.com/